Patriotyzm może mieć różne formy. Sam się właśnie o tym przekonałem. Ostatnio, po długim, dłuuugim czasie ukończyłem "Wiedźmin 3: Dziki Gon". I wiecie co? Jestem dumny z bycia Polakiem. Nasza rodzima produkcja to jedna z najlepszych gier ostatnich lat i jedna z najlepszych gier w jakie w życiu grałem, cóż, jeśli koniecznie muszę to jakoś doprecyzować, to take zdecydowane TOP 5. Polscy twórcy, firma CD Projekt RED powinni być wzorem dla wielkich, zagranicznych molochów branży gier video (tak, to głównie do was EA, Activision, Ubisoft, KONAMI), i basta.
Zresztą, jeśli ktoś nie wierzy mnie, wystarczy spojrzeć na fakty. Ponad 800 branżowych nagród (rekord, a jakże), setki tytułów "gry roku" na łamach największych światowych serwisów tematycznych. To mówi samo za siebie. "Wiedźmin" nie jest już tylko oczkiem w głowie Polaków i obiektem kultu w kraju nad Wisłą. Stał się międzynarodową marką, która zyskała uznanie na całym świecie i, jak mówiłem wcześniej, wywindowała nasze rodzime studio CD Projekt RED do panteonu deweloperów gier wideo. Poświęciłem na "Wiesława" dobre 100 godzin życia, a i tak nie oczyściłem chyba nawet połowy mapy świata z wszelakich dostępnych "znajdziek" i atrakcji, skończyłem główny wątek fabularny oraz, w miarę możliwości, chyba wszystkie (albo znaczną większość zadań pobocznych). A przede mną jeszcze dwa wielkie fabularne dodatki zapewniające kolejne kilkadziesiąt godzin zabawy. Piszę to wszystko, żeby w jakiś sposób zobrazować wam jak OGROMNA jest to gra i jak wiele przygód oczekuje na nas na każdym kroku w świecie Geralta z Rivii.





